Nie jestem zbyt urodziwy…
Zacznijmy od banalnego stwierdzenia: dobry wygląd ma znaczenie, ale nie jest on bardzo istotny. Pewnie nie raz widziałeś super laskę z łagodnie mówiąc “anty-amantem”. Idziesz sobie ulicą patrzysz, o jaka ładna kobieta a nagle z za kobiety wyłania się bardzo specyficzny człowiek, o kurde… Pewnie też tyle razy się zastanawiałeś, „co ona w nim widzi?” I naiwnie tłumaczyłeś sobie “pewnie ma kupę kasy, bogatych rodziców” czy inne brednie.
Niestety muszę Cię rozczarować. W większości przypadków wcale tak nie jest. Więc zapytasz “niby, czemu z nim jest”? Dlatego że widocznie ten “anty-amant” ma bardzo dobrze wyuczone techniki podrywania. Zna na tyle dobrze psychikę kobiety, że potrafi ją manipulować i wizualizować siebie w jej oczach jako bardzo dobry materiał na kochanka. Braki w wyglądzie uzupełnia innymi, z punktu widzenia psychologicznego, ważniejszymi cechami. Czy wiesz, że rozmawiając z kimś treść przekazu, a więc to, co mówisz to tylko kilka, kilkanaście procent tego, co rozmówca odbiera i ocenia, a reszta to mowa ciała i intonacja? Nie bez przyczyny nasi politycy uczą się mowy ciała i różnych sztuczek, aby zmanipulować elektorat wyborczy. Tak więc nie tłumacz tego, że jesteś sam tym, że nie wyglądasz jak Brad Pitt. Problem jest gdzie indziej.
Tak na dobrą sprawę wystarczy być „zwyczajnym” z wyglądu. Ważne żeby swoim wyglądem nie odstraszać ale też nie trzeba wyglądać jak Michał Anioł i spędzać więcej czasu w łazience niż kobieta. Mimo wszystko warto zadbać o swój wygląd. Warto poprawić to, co jest do poprawienia a często z lenistwa lub wyuczonych, automatycznych zachowań zmiana jest dla nas nieistotna. Jeśli można być schludnym lub flejtuchem, to zawsze lepiej być tym pierwszym. Zawsze to jakieś dodatkowe punkty a wiem z własnego doświadczenia, że wygląd też wpływa na naszą pewność siebie. Czym czujemy się lepiej w naszej skórze, tym łatwiej będziemy przyswajać inne aspekty w umiejętnym podrywaniu kobiet.
Niżej zamieszczam kilka podstawowych porad odnośnie poprawienia wyglądu.